poniedziałek, 10 czerwca 2013

006. Sick&tired

Best troll ever. Tym właśnie mianem mogę określić to, co zrobił mi mój organizm. Przesiedziałam praktycznie sześć dni w domu, nie robiąc absolutnie nic, nie wychylając nosa aż do piątku po południu. Byłam w domu choć praktycznie nic mi nie było, główka trochę pobolała, trochę się pokręciło, ale na tym koniec. Wstaję dzisiaj rano, wydaje się, że po takim odpoczynku pełna siły i chętna przywitać jeden z ostatnich tygodni w szkole. I co? I wcale nie. Bo co? Bo się przeziębiłam. Przesiedź w domu tydzień, bo jesteś chora na nic, idź do szkoły, bo zawaliło ci gardło i nos. Powtórzę to znów, bo raz to za mało. Best troll ever, dziękuję organizmie.
A tak poza tym, to bardzo pozytywnie. Tylko poprawię biologię i fizykę i mam spokój. I cały ten syf odchodzi. I wakacje. I wolne. I mogę chorować do woli. Przecudownie.
Napisałabym coś konstruktywnego, ale nie napiszę, bo padam na ryj. Ogólnie wpis o tym jak przeogromne poczucie humoru ma moje ciało.
A teraz idę umierać w cieszy i samotności. No prawie w samotności, bo romans z fizyką i wokiem trwa. Najlepsi kochankowie.

http://www.youtube.com/watch?v=wjYU6ma4-lc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz