Święta, święta i po świętach. Dziś rano rozjechali moi goście i jest mi z tego powodu niezmiernie przykro. Pozdrawiam Olkę, która pisała ze mną na fejsbukowym czacie podczas gdy dzieliły nas dwa metry, pozdrawiam Anię, która wszystko zwala na ciążę i w końcu pozdrawiam Maćka, który podczas gry zawsze wpierdziela mi się do budowy moich miast i wyznaje zasadę, że 'z nikim się tak dobrze nie buduje miast jak z Justyną'.
Poza tym święta pod znakiem nauki. Trzy dni równa się trzy przerobione podręczniki do historii. Historię w zasadzie lubię, ale nie sądziłam, że dam radę. Dlatego jestem z siebie bardzo dumna. :)
A teraz chyba trzeba zacząć robić coś z przedmiotami ścisłymi. No więc będę robić. Napisałabym coś więcej, ale tak jakby nie mam weny.
+ TO mi się przypomniało. :D
wtorek, 10 kwietnia 2012
niedziela, 1 kwietnia 2012
001. Takie tam, bzdety o przyszłości
Już tu kiedyś byłam. I wracam ponownie. Bo czasem trzeba wylać anonimowo jakieś swoje niepewności i żale. A ostatnio mam ich co raz więcej.
Trzecia klasa gimnazjum. Za miesiąc egzaminy. Potem składanie papierów do wybranej szkoły. I modlitwa, żeby dostać się na wymarzony profil, który wcale nie jest wymarzony, ale tak lepiej brzmi. W moim wypadku to pewnie human, jako że jestem zbyt tępa z matmy, żeby iść na jakiś inny.
To jest straszne. Mam 16 lat. I w tym momencie muszę wiedzieć co chcę robić, żeby odpowiednio się ukierunkować. Do tej pory byłam tego pewna. Już od dwóch czy trzech lat marzy mi się praca psychologa. Myślałam, że wiem kim chcę być. Ale z kim bym nie rozmawiała to wszyscy mi mówią, że to nie jest dobre wyjście. Że nie powinnam wybierać tego zawodu. Bo nie znajdę pracy, a jeśli znajdę to na pewno nie będę zarabiać. Wszyscy chcą decydować za mnie. Moja mama, siostry, ciocie, wujkowie, wszyscy. No kur*wa. To moje życie. Pozwólcie mi zrobić to, co chcę. I upierałam się przy tym. Był czas, że miałam gdzieś to, co mi mówili. Ale teraz... Sama nie wiem. Powoli opinia innych zaczyna brać górę nad moją własna. I naprawdę mi się to nie podoba.
No ale nic. Wolę myśleć, że mam jeszcze czas. Chociaż wcale go nie mam. Ale co z tego. Miesiąc do egzaminów, trzy miesiące do końca szkoły. Czym tu się przejmować? Absolutnie niczym. Dam sobie radę, a co. I zostanę psychologiem. I wszystkim udowodnię, że mi się uda. :)
Bo grunt to pozytywne myślenie. :)
+ http://www.youtube.com/watch?v=8A7YIyPmIQ0
Trzecia klasa gimnazjum. Za miesiąc egzaminy. Potem składanie papierów do wybranej szkoły. I modlitwa, żeby dostać się na wymarzony profil, który wcale nie jest wymarzony, ale tak lepiej brzmi. W moim wypadku to pewnie human, jako że jestem zbyt tępa z matmy, żeby iść na jakiś inny.
To jest straszne. Mam 16 lat. I w tym momencie muszę wiedzieć co chcę robić, żeby odpowiednio się ukierunkować. Do tej pory byłam tego pewna. Już od dwóch czy trzech lat marzy mi się praca psychologa. Myślałam, że wiem kim chcę być. Ale z kim bym nie rozmawiała to wszyscy mi mówią, że to nie jest dobre wyjście. Że nie powinnam wybierać tego zawodu. Bo nie znajdę pracy, a jeśli znajdę to na pewno nie będę zarabiać. Wszyscy chcą decydować za mnie. Moja mama, siostry, ciocie, wujkowie, wszyscy. No kur*wa. To moje życie. Pozwólcie mi zrobić to, co chcę. I upierałam się przy tym. Był czas, że miałam gdzieś to, co mi mówili. Ale teraz... Sama nie wiem. Powoli opinia innych zaczyna brać górę nad moją własna. I naprawdę mi się to nie podoba.
No ale nic. Wolę myśleć, że mam jeszcze czas. Chociaż wcale go nie mam. Ale co z tego. Miesiąc do egzaminów, trzy miesiące do końca szkoły. Czym tu się przejmować? Absolutnie niczym. Dam sobie radę, a co. I zostanę psychologiem. I wszystkim udowodnię, że mi się uda. :)
Bo grunt to pozytywne myślenie. :)
+ http://www.youtube.com/watch?v=8A7YIyPmIQ0
Subskrybuj:
Posty (Atom)